Anna Mieszkowska

 

„Eugeniusz Bodo (1899-1943) - obywatel Szwajcarii, który zginął w rosyjskim łagrze”

 

Bodo nazywał się naprawdę Bohdan Eugene Junod, był synem Szwajcara i Polki. Urodził się 28 (lub 29) grudnia 1899 w Genewie. Od niedawna znana jest dokładna data i miejsce jego śmierci. Zmarł z wycieńczenia, 7 października 1943, w obozie Kotłas, w obwodzie archangielskim. Może był jedynym obywatelem Szwajcarii, który posądzony o szpiegostwo na rzecz hitlerowskiej Trzeciej Rzeszy zginął w jednym z rosyjskich łagrów. Aresztowany w ostatnich dniach czerwca 1941 roku we Lwowie, został przewieziony do więzienia w Moskwie. Dlaczego? Wyrokiem śmierci okazał się dla niego szwajcarski paszport, którym nigdy się specjalnie nie chwalił w polskim, artystycznym środowisku. Ale po dwóch latach wojny, po wyczerpujących objazdach na terenie ZSRR, zdecydował się na wykorzystanie tego dokumentu, aby podjąć starania o wizę wyjazdową do Stanów Zjednoczonych.

Eugeniusz Bodo rozstał się z liczną grupą Henryka Warsa po sukcesach w Odessie. Koledzy pojechali w dalsze tournee, on zaś wrócił do Lwowa. Dość dobrze znana jest aktorska i piosenkarska kariera tego wybitnie uzdolnionego artysty, który do szczytu kariery doszedł dzięki talentowi i ogromnej pracy nad głosem, ruchem scenicznym. Nie skończył żadnej szkoły teatralnej, żadnego konserwatorium czy kursu tańca. Jego samorodny talent został zauważony i doszlifowany na kolejnych etapach pracy w teatrzykach, rewiach, w filmie. Wyśpiewał kilkadziesiąt szlagierów, wystąpił w wielu produkcjach filmowych. Kilka pokoleń zna jego największy chyba piosenkarski sukces – Umówiłem się z nią na dziewiątą. Mimo ogromnej popularności nie doczekał się do tej pory biografii. Powodem jest brak szczątkowego nawet archiwum prywatnego. O ile zawodowe sukcesy można odtworzyć na podstawie rozproszonej, ale jednak istniejącej dokumentacji, to brak jakiegokolwiek śladu spuścizny, osobistych pamiątek uniemożliwia podjęcie przez badaczy próby opisania ciekawego życia artysty. Jego matka, Anna Dorota z Dylewskich Junod, zmarła w styczniu 1944 w Warszawie. Nie wiadomo, kto i kiedy likwidował mieszkanie, w którym do wybuchu wojny żyli oboje, matka i syn. Czy wszystko zginęło w wyniku działań powstańczych? Czy coś ocalało? Nie wiadomo.

Chcę wspomnieć o zupełnie nieznanym epizodzie z ostatniego etapu życia Eugeniusza Bodo. Wiosną 1941 roku wziął on udział w brawurowej akcji wywiezienia z warszawskiego getta żony i dwojga dzieci Henryka Warsa. Pojechał w tym celu do Warszawy. Pewnie wówczas ostatni raz widział się z matką… Sukces tej spektakularnej wyprawy kosztował ogromne pieniądze. Potrzebną sumą dysponował właśnie Bodo, który będąc w Warszawie zlikwidował interes kawiarniany przy Nowym Świecie. Można się domyślać, że w organizację wyprawy były zamieszane osoby współpracujące z wywiadami kilku krajów. Dzieci Henryka Warsa żyją w USA. Były zbyt małe, aby znać warunki i okoliczności ucieczki z Warszawy. Są jednak najlepszym świadectwem skuteczności działań przyjaciela ich ojca, któremu tak naprawdę zawdzięczają życie.

Eugeniuszowi Bodo z chwilą aresztowania przez NKWD, nikt nie był w stanie pomóc. Starania polskiego ambasadora spotkały się z kategoryczną odmową. Dla Rosjan, Bodo był Szwajcarem. Ale Szwajcarzy nigdy nie podjęli próby jego uwolnienia. Po prostu nie wiedzieli o tym, że ich obywatel wpadł w tak poważne tarapaty. I nie wiedzą o tym do dzisiaj!